Militarne science fiction

Saga toczy się dalej

To już 14 książka o Honor i 34 osadzona w tym samym uniwersum. Na dodatek ten tom ma ponad 800 stron i opisuje każdy, najmniejszy szczegół nad wyraz dokładnie. Od razu można pokusić się o stwierdzenie, że Nieprzejednana Honor. Honor Harrington to książka dla koneserów militarnego science fiction. David Weber nie porzuca swojego kronikarskiego stylu, ale zaczyna rozbudowywać wątki, mnożyć je i dodawać specyficzne kalendarium, a także życiorysy trzecioligowych postaci. W tym tomie skupiamy się na potyczkach Solarnej Ligi z siłami Haven-Manticore-Grayson. I choć walki między nimi są głównymi osiami fabularnymi tak ciężko tu szukać roztrzaskanych kończyn czy rozwalonych na łopatki przeciwników, mało jest pokonanych ludzi Równania, a jeszcze mniej, bo prawie wcale, napędu strumieniowego, który siał zniszczenie w poprzednich częściach.

Honor, mimo iż nadal wymieniona w tytule, tu schodzi na dalszy plan, a jej miejsce zajmują dywagacje o infrastrukturze orbitalnej. Z jednej strony mamy Logę, która zdaje sobie sprawę, że nie ma najmniejszych szans w starciu z siłami RMN, z drugiej jej działania mogą wydawać się sprzyjające dla Manticore. Przez serię niedomówień dotrzemy do momentu, gdzie Ligę będziemy jednocześnie chwalić za jej odwagę i oczerniać za śmierć cywili, którzy zginęli przez ustawione przez nich walki. Na dodatek jedno z bardzo małych nieporozumień urośnie do rangi problemu międzygalaktycznego, a tyczyć się będzie Honor i jej bezkompromisowej odpowiedzi. To wywoła lawinę zdarzeń, w której nawet najlepszy taktyk militarny byłby w stanie się pogubić.

Honorverce cały czas się rozrasta

Uniwersum bohaterki jest już tak ogromne, że ogarniają go wyłącznie prawdziwi, oddani fani. I oni z pewnością sięgną po tę książkę. Honor, poza swoim zawodem, będzie też kobietą o niewiarygodnie ckliwych uczuciach, zdolną do wzruszeń i empatii dla słabszych, zwłaszcza dzieci. Kiedy jednak przychodzi co do czego zamienia się w dawną siebie i walczy na złamanie karku. Sama Honor zmieni się diametralnie w wyniku pewnego chwytu, w który wpędza ją świadomie autor. Nie jest to pierwszy tego typu zabieg, więc czytelnikom z poprzednich części wyda się znajomy. Zwłaszcza, że tyczy się pary tych samych bohaterów co wcześniej.

David Weber nie żałował sobie tym razem opisów, które, chociaż chronologiczne i wyprowadzone logicznie są w wielu miejscach rozbijające dla samej fabuły. Mamy tu do czynienia z charakterystyką trzeciego garnituru postaci, które po przedstawieniu historii swojego życia i rodu już nigdy nie wracają, tym bardziej niezrozumiały jest to zabieg, ale z pewnością autor ma wobec czytelnika plan (prawdopodobnie na kolejne części), który zostanie ujawniony w późniejszym terminie. Zakończenie nie daje pewności, czy historia Honor będzie kontynuowana, ale pozostawia pewną furtkę, przez którą łatwo będzie się prześlizgnąć dalej.

Background obraz autorstwa freepik - www.freepik.com